
WSPOMINAJĄC MISTRZA
FRAGMENTY KSIĄŻKI FROM HERE FLOWS THE RIVER: THE LIFE AND TEACHINGS OF KRISHNAMACHARYA, AUTORSTWA A.G. MOHANA ORAZ GANESH MOHAN (OPUBLIKOWANEJ PRZEZ SHAMBALA PUBLICATIONS, 2010, www.shambala.com).
Sri T. Krishnamacharya wniósł do dyscypliny jogi ogromną wiedzę i poświęcenie. Tutaj w skrócie przestawiamy jego życie oraz nauki. Często opisywany jako ojciec współczesnej jogi, Sri Tirumalai Krishnamacharya (1888-1989) dziś najlepiej znany jest wśród współczesnych, amerykańskich joginów jako nauczyciel takich legend jogi, jak B.K.S. Iyengar, twórca stylu jogi Iyengara, oraz K. Pattabhi Jois (1915-2009), twórca stylu Ashtanga Jogi. Krishnamacharya uczył wielu ludzi, którzy wyruszyli na Zachód, aby tam praktykować i rozwijać jogę, w tym swojego syna T.K.V. Desichskara, Indrę Devi i innych. Jednak, podczas gdy stworzył on podstawy naszej współczesnej praktyki, niewielu z nas wie o nim coś więcej.
Badacz Wed, Sanskrytu, filozofii jogi, Ajurwedy i wielu innych dyscyplin, Krishnamacharya spędził siedem lat, ucząc się jogi od tybetańskiego mistrza, którego aśramem była niewielka jaskinia. Po powrocie do Indii Krishnamacharya dotrzymał obietnicy, jaką złożył swojemu mistrzowi, iż przekaże dalej tę wiedzę, którą od niego otrzymał, i rozpoczął nauczanie. Nigdy nie napisał skończonego podręcznika, jednak spędził swoje życie na nauczaniu wiedzy tak głębokiej, iż wciąż korzystają z niej ludzie na całym świecie.
W niniejszym artykule A.G. Mohan, który był uczniem Krishnamacharyi przez 18 lat, dzieli się wspomnieniami o swoim skromnym choć wymagającym nauczycielu, abyśmy mogli lepiej zrozumieć kim on był oraz poznać esencję jego nauki.
REDAKCJA (YOGA JOURNAL)
Pokaz
Krishnamacharya zazwyczaj siadał na swoim krześle, gdy ćwiczyłem. Czasami wstawał, aby lepiej mi się przyjrzeć. W pokoju było niewiele miejsca; tylko jedna osoba na raz mogła ćwiczyć wygodnie. Ograniczona przestrzeń nie stanowiła problemu, ponieważ wszystkie lekcje asan, jakie pobierałem od Krishnamacharyi odbywały się jeden na jeden. Podczas tych wszystkich lat, gdy uczyłem się od niego, nigdy nie widziałem, aby uczył asan grupę uczniów. Jednym z powodów mogło być to, że nie prowadził on szkoły jogi, a więc nie miał pełnej grupy uczniów. Jednak bardziej prawdopodobne jest to, że motywacją większości osób, które przychodziły do niego uczyć się jogi, były problemy zdrowotne i nie był on ich w stanie efektywnie uczyć w grupie.
Zazwyczaj Krishnamacharya nie pokazywał mi asan. Jednym z nielicznych wyjątków, jakie pamiętam, były zajęcia, na których Krishnamacharya wspomniał, iż istnieją 32 odmiany stania na głowie. Wydało mi się to trochę za dużo i musiałem wyglądać na nieco skonfundowanego. Chwilę przyjrzał się wyrazowi mojej twarzy. Wreszcie powiedział: „Cóż? Wygląda na to, że mi nie wierzysz?”
Krishnamacharya wskazał na środek pokoju: „Zwiń dywan i ułóż go tutaj” powiedział. Następnie przystąpił do demonstracji wszystkich 32 odmian Stania na głowie! Miał wtedy około 85 lat. Jak zauważyłem n przestrzeni lat, gdy byłem jego uczniem, naturalną rzeczą było dla niego podążać za okazją, gdy otrzymywał jakieś pytanie – to znaczy, jeśli było to istotne pytanie od poważnego ucznia.
Anjali mudra
Niektóre spośród fotografii Krishnamacharyi ukazują go z dłońmi złączonymi w geście znanym jako Anjali Mudra. Gest ten przypomina Indyjskie pozdrowienie, w którym ludzie łączą dłonie i mówią „Namaste”, co znaczy „pozdrawiam ciebie”. Są to jednak dwa różne gesty. W Anjali Mudrze dłonie nie są płasko dociśnięte do siebie; kostki u nasady palców są lekko ugięte, tworząc przestrzeń między dłońmi i palcami obydwu dłoni. Prawidłowo wykonana Anjali Mudra przypomina swoim kształtem kwiat, jednak taki, który jeszcze się nie otworzył, symbolizując w ten sposób otwarcie serca. Oznacza to potencjał dla intencji postępu w kierunku większego duchowego przebudzenia.
Możemy stosować Anjali Mudrę w większości asan, w których nasze dłonie są wyprostowane i równoległe względem siebie. Zamiat trzymać dłonie rozłączone, możemy połączyć je w Anjali Mudrze. Pomaga to ustanowić spokojne, wewnętrzne nastawienie podczas praktyki asan.
Dodatki takie jak Anjali Mudra pomagają nam upewnić się, że praktyka asan przyniesie nam pokorę, zamiast wzmocnić nasze ego poczuciem zdominowania kształtu jakiejś asany. Krishnamacharya wysoce cenił pokorę. Dobrze przedstawia to następująca anegdota.
Pewien słynny śpiewak południowo indyjskiej muzyki klasycznej (carnatic music) przyszedł kiedyś do Krichnamacharyi, skarżąc się na słabość w swoim głosie. Śpiewak bardzo obawiał się, że może utracić zdolność do występowania na koncertach. Krishnamacharya przepisał mu jakieś zioła i nauczył kilku prostych asan i ćwiczeń oddechowych. Po kilku miesiącach głos śpiewaka poprawił się znacząco i mógł on ponownie występować. Powrócił do Krishnamacharyi, aby mu podziękować. Wyraźnie zadowolony ze swojej odzyskanej umiejętności śpiewak rzekł dumnie: „Mój głos powrócił, posłuchaj!” Chciał zabłysnąć swoją sprawnością, gdy Krishnamacharya powstrzymał go. „Wiem, że jesteś słynnym śpiewakiem”, rzekł Krishnamacharya, „jednak pamiętaj, iż uczyłem cię Jaladhara Bandy (w której głowa jest tak pochylona, że, w klasycznej postaci, broda dotyka do mostka). Bóg obdarzył cię wspaniałym głosem, jednak myśl o bandhdzie. Musimy utrzymywać głowy pochylone i żyć w pokorze”.
Co kryje się w nazwie asany?
Nazwy asan nasuwają liczne skojarzenia. Niektóre nazwane zostały imionami zwierząt lub ptaków, inne opisują kształt ciała w asanie, jeszcze inne swoje nazwy wywodzą od postaci mitologicznych. Niektóre spośród asan zostały nazwane imionami starożytnych mędrców lub wywodzą się z mitologii i niosą ze sobą piękne historie. Na przykład Bharadvajasana została tak nazwana na cześć mędrca Bharadvaj’y; Visamitrasana na cześć mędrca Visamitry. Bhagiratasana jest kolejną z nich. Bhagiratasana? Mogę sobie wyobrazić, jak nauczyciele jogi grzebią w pamięci, żeby przywołać tę mało znaną nazwę. Nie jest to nowa asana. Jest ona popularnie znana pod nazwą „Pozycji Drzewka” (Vrsksasany) i jest pozycją balansującą, w której stajecie na jednej nodze z ramionami wyciągniętymi nad głową i drugą nogą uniesioną nad podłogą, w pełni zgiętą w kolanie i zwróconą na zewnątrz w biodrze, ze stopą spoczywającą przy przeciwległej pachwinie. Krishnamacharya nazywał Pozycję Drzewka Bhagiratasaną.
Bhagirata był słynnym królem z wedyjskiej mitologii. Jego przodkowie odprawiali rytuał znany jako asvamedha, którego nierozerwalną część stanowił koń (asva). Na skutek nieoczekiwanego obrotu spraw koń wylądował w eremie mędrca. Przodkowie naprzykrzali się bardzo mędrcowi, aby oddał im konia, tak że ten przeklął ich, zmieniając ich w popiół.
Aby ożywić przodków, rzeka Ganges, która płynęła w niebie, musiała zostać sprowadzona na Ziemię, aby spłynąć na popioły. Dziadek i ojciec Bhagiraty nie byli w stanie tego dokonać, więc Bhagirata wziął tę odpowiedzialność na siebie, pozostawiając kierowanie królestwem swoim ministrom. Porzucając cały komfort wiążący się z jego królewską pozycją, Bhagirata udał się do lasu i tam wiódł ascetyczne życie i praktykował głęboką medytację, starając się odnaleźć łaskę Brahmy, Stwórcy. Brahma powiedział Bhagiracie, iż nie ma nic przeciwko temu, aby Ganges spłynęła na Ziemię, jednak Bhagirata musiał o to poprosić samą Ganges.
Tak więc Bhagirata powrócił do swojej medytacji, modląc się do Gangesu, która pojawiła się przed nim i zgodziła się spłynąć na Ziemię. Rzekła jednak, że Ziemia nie byłaby w stanie wytrzymać siły jej zstąpienia, a więc Bhagirata musiał najpierw znaleźć kogoś, kto wytrzymałby jej siłę.
Następnie Bhagirata medytował o Shivie, prosząc go, aby wytrzymał siłę Gangesu. Shiva pojawił się przed Bhagiravadą i zgodził się. Wreszcie Ganges zstąpiła na Ziemię, jednak czyniąc to, dała się ponieść pysze ze względu na swoją siłę i postanowiła ukazać swoją moc, zmywając Shivę, lądując na jego głowie. Wiedząc, co Ganges zamierza, Shiva uwięził ją w puklu swoich włosów i nie chciał puścić jej na Ziemię. Bhagirata ponownie podjął się medytacji, prosząc Shivę, aby uwolnił Ganges. Shiva pojawił się przed nim raz jeszcze i zgodził się uwolnić Ganges, która popłynęła wtedy na Ziemi. Ponownie ukazując swoją moc, Ganges zmyła z powierzchni Ziemi pustelnię wielkiego mędrca Agastyi, siejąc spustoszenie w okolicy. Widząc, że jego uczniowie i inne istoty żywe były w rozpaczy, Agastya wypił cały Ganges w jednym łyku, tak jak zrobiłby to z garstką wody w swoim codziennym rytuale. Ponownie Bhagirata medytował i modlił się, prosząc Agastyę, aby uwolnił Ganges, i Agastya przychylił się do jego prośby. W końcu Ganges spłynęła na prochy przodków Bhagiraty. Ostatecznie Bhagirata spędził tysiące lat znosząc trudy i medytując z niezmienną koncentracją, nigdy nie zniechęcając się licznymi przeszkodami, które piętrzyły się na jego drodze.
Co ma wspólnego ta historia z Bhagiratasaną? Podobno Bhagirata medytował przez te wszystkie tysiące lat, stojąc na jednej nodze!
Krishnamacharya nazywał Pozycję Drzewka Bhagiratasaną, ze względu na wartości zawarte w tej historii. Powiedział: „Ćwicząc Bhagirastasanę, myśl o Bhagiracie. Wnieś do swojej praktyki niezmordowaną wytrwałość i oddaną koncentrację na swojej praktyce.
Pewnego razu Krishnamacharya zapytał mnie, pół-żartem, pół-serio: „Znasz Dhruvasanę?” Historia Dhruvy jest dobrze znana w wedyjskiej mitologii – jest to opowieść o młodym księciu, który podjął się rygorystycznej medytacji – jednak nigdy nie słyszałem o takiej pozycji. Uśmiechnął się i kontynuował: „Jest ona podobna do Bhagiratasany, jednak musisz stać nie na całej stopie – a tylko na paluchu stopy!”
Brak zachłanności a zadowolenie
"W wysiłkach podejmowanych na rzecz gromadzenia dóbr materialnych i bogactw oraz na rzecz ochrony stanu posiadania, w niszczeniu przedmiotów, w ukrytych śladach, jakie pozostawiają one w umyśle oraz w nieuniknionej szkodliwości, jaką wyrządzają innym żywym stworzeniom – w tym wszystkim leżą przyczyny nieszczęścia. Więc jogin praktykuję brak zachłanności."
Krishnamacharya nigdy nie zgromadził zbyt wiele pieniędzy. „Dlaczego potrzebujemy aż tyle pieniędzy? Jeśli jesteśmy wolni od chorób, wrogości i długów, czy to nie wystarczy, by żyć pełnią życia? W pogoni za pieniędzmi tracimy zdrowie. Zaś jeśli czujemy się źle, jak możemy być spokojni? Podobnie osoba, która ma wrogów, nigdy nie będzie spać spokojnie, ani osoba mająca długi. Uwolnijcie się od tego, a osiągniecie spokój. Zbyt duża ilość pieniędzy prowadzi jedynie do mniejszego spokoju”.
Pamiętam pewien moment w późnych latach 1980-tych, gdy zgubiłem zegarek. Uczęszczałem na zajęcia z Krishnamachary’ą jak zwykle, jednak nie miałem na ręce mojego zegarka. Krishnamacharya widział to i po tygodniu czy dwóch, któregoś dnia niespodziewanie przyniósł inny zegarek i zaofiarował go mnie. Gdy zaoponowałem, powiedział: „Robisz dla mnie bardzo wiele. Nie należy mieć długów. Weź”.
Odczuwałem, iż w porównaniu z jego naukami, to, co dla niego przez lata robiłem, było mało znaczące. Jednak otrzymać od niego podarunek znaczyło dla mnie bardzo wiele. Używałem tego zegarka latami, aż przestał działać. Chciał, abym przyjął zegarek, nie tyko dlatego, że zgubiłem swój własny. Chciał tego również ze względu na swoją zasadę, że w miarę możliwości powinno się mieć jak najmniej zobowiązań względem innych. Nigdy nie chciał czuć, że ktoś coś dla niego zrobił, a on się nie odwdzięczył.
Często cytował Mahabharatę: „Z pogoni za pieniędzmi rodzi się nieszczęście, podobnie jak z ochrony posiadanego bogactwa. Ponieważ jeśli ochraniane bogactwo niszczeje, pojawia się nieszczęście. Zaprawdę, wszelkie bogactwo nie jest niczym innym, jak tylko nieszczęściem!”
Modlitwa i rytuały
"W dzisiejszych czasach ludzie wciąż powtarzają „miłość, miłość”. Cóż to takiego? Prawdziwa miłość to oddanie dla Boskości. Tego rodzaju oddanie ma miejsce wtedy, gdy odczuwamy taką tęsknotę i troskę względem Boskości, jakie odczuwamy względem naszego własnego ciała."
Z odczytu wygłoszonego przez Krishnamachary'ę
Jogasutry Patanjalego, najbardziej autorytatywny tekst o jodze, definiują jogę jako całkowite zatrzymanie umysłu. W takim stanie umysłu brak jest jakiegokolwiek nieszczęścia, kiedykolwiek. Ten stan można osiągnąć poprzez praktykę jogi ośmiostopniowej. Oddanie dla Boskości jest prezentowane jako jedna spośród różnych rodzajów praktyk. Będąc wychowanym w tradycji Wisznuizmu (odmiana Hinduizmu, w której Bóg jest czczony jako Pan Wisznu), która jest głęboko zakorzeniona w praktyce oddania, Krishnamacharya wolał swoją ścieżką jogi kroczyć, wiążąc ją z Boskością.
Praktyka modlitwy jest opcjonalna w praktyce jogi, jednak nie jest pomijana w Jogasutrach, ani nawet nie jest przedstawiana jako praktyka drugorzędna. Jeśli istnieje w sutrach coś takiego jak skrót, nie jest to obudzenie kundalini ani żadna inna praktyka ezoteryczna. W Sutrze II.45 komentarz Wjasy mówi: „Poprzez praktykę modlitwy, do samadhi (stan umysłu będący celem jogi) najbliżej jest”. Pozbawione emocji i precyzyjne dzieło Patanjalego, ze swoimi identycznie precyzyjnymi komentarzami, nie pozostawia miejsca dla przesady czy błędu. Twierdzenie jest tym, co mówi.
Modlitwa jest jednym z najlepszych sposobów pomagających utrzymać umysł skupiony i spokojny. Może stanowić potężne wsparcie medytacji i stabilnego życia. Musi jednak być wykonywana z odpowiednią koncepcją Boskości. By zachować ostrożność, musimy być świadomi tego, że niewłaściwy związek z lub wyobrażenie Boskości może jedynie prowadzić do zaburzeń umysłowych, nie zaś do umysłowej stabilności. Musimy zrozumieć cel i naturę modlitwy i to, w jaki sposób odpowiednia postawa względem Boskości powinna być wyrażana, zanim przystąpimy do tego rodzaju praktyk.
Modlitwa jest wewnętrzną postawą zaufania i miłości dla Boskości. Wszystkie pozostałe aspekty jogi – np. asana, pranajama i opanowanie zmysłów – są kluczowe dla kontroli nad umysłem. Wspomagają one modlitwę i są przez nią wspomagane. Poprzez zewnętrzną wiarę oraz rytuał wzmacniamy nasze wewnętrzne oddanie Bogu. Krishnamacharya był wyznawcą tradycyjnego stylu życia Wisznuizmu, który obejmował rytuały i wiarę, przez całe swoje życie. Po zakończeniu swojej wczesnoporannej praktyki asan i kąpieli, dokonywał obrządków, które obejmowały pranajamę. Następnie wykonywał puja (obrządek religijny), skierowany do wcielenia Wisznu, Hayagrivy. Jako część puja, uderzał w dzwon ważący kilogram lub dwa, czasem budząc członków swojej rodziny!
Krishnamacharya czasem wyrażał smutek z powodu upadku starożytnych praktyk i autentycznego oddania głębszym praktykom jogi. „Tak wiele z tradycyjnej wiedzy, jaką posiadaliśmy, nawet tej, jakiej byłem świadkiem w moich najwcześniejszych latach, odeszło, zostało utracone…”
Pewnego razu podczas zajęć, omawiając Jogasutry, Krishnmacharya stwierdził, że dziś potrzeba nam punaranveshana (dosłownie znaczy to „odszukiwać” lub „odkrywać na nowo”). Odczuwał on, że starożytne praktyki, które zanikły z czasem, powinny zostać jeszcze raz zbadane, zaś ich walory przywrócone.
„Istnieją dwa rodzaje przedmiotów” powiedział. „Pierwsza kategoria może zostać opanowana za pomocą słów, poprzez słuchanie i rozumienie – są to przedmioty teoretyczne, jak zasady i analiza gramatyki. Drugą kategorię należy praktykować, jak muzykę, gotowanie, sztuki walki, w tym również jogę. Dziś praktyka jogi kończy się na asanach. Bardzo nieliczni na poważnie próbują dharany czy dhyany (głębokiej medytacji). Istnieje potrzeba ponownego zbadania i przywrócenia praktyki i wartości jogi w czasach współczesnych”.

